Jeszcze kilka lat temu Joanna Malicka nie przypuszczała, że będzie mogła prowadzić biuro rachunkowe z różnych miejsc w Europie, planować podróże bez stresu i organizować pracę według własnego rytmu. Jak wiele osób w branży przez lata korzystała z jednego systemu, który dobrze znała i któremu ufała. Z czasem okazało się jednak, że to, co kiedyś było wsparciem, zaczęło coraz bardziej ograniczać codzienną pracę.
Dziś patrzy na tamten moment z zupełnie innej perspektywy. Nie mówi o zmianie programu, ale o zmianie sposobu myślenia o pracy. O tym, że księgowość nie musi oznaczać ciągłego pośpiechu, nadgodzin i przywiązania do jednego biurka.
Przez kilkanaście lat wszystko działało tak, jak powinno. System był dobrze znany, a zmiana nie wydawała się potrzebna. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy codzienna praca zaczęła wymagać coraz więcej cierpliwości. Program zawieszał się, kontakt z pomocą techniczną się wydłużał, a na horyzoncie pojawiały się kolejne wyzwania związane z cyfryzacją księgowości.
Przełom nie nastąpił jednak po obejrzeniu prezentacji czy przeczytaniu kolejnej oferty. Jak wspomina Joanna, wystarczyło jedno zdanie usłyszane podczas rozmowy z osobami z branży:
„Spróbuj coś zmienić. Przecież Aśka, dasz radę.”
To właśnie ono sprawiło, że zaczęła patrzeć na zmianę nie jak na ryzyko, ale jak na szansę.
Dziś Joanna podkreśla, że największą zmianą nie było poznanie nowych funkcji czy nauczenie się kolejnego programu. Najważniejsze było odzyskanie czasu na to, co naprawdę wymaga wiedzy i doświadczenia księgowego.
Powtarzalne czynności przestały zajmować tyle samo energii, a wiele procesów zaczęło przebiegać znacznie sprawniej. Dzięki temu mogła skupić się na pracy z klientami, zamiast poświęcać kolejne godziny na zadania, które wcześniej wykonywała ręcznie. Jak sama przyznaje, niektóre obowiązki realizuje dziś nawet trzy razy szybciej niż kiedyś.
„Bo gdy w końcu zrobiliśmy pełne wdrożenie, pomyślałam: Wow, mam czas. Dużo czasu. A zadania, które zajmowały godziny, teraz robię trzy razy szybciej.”
Większość przedsiębiorców marzy o tym, żeby znaleźć równowagę między obowiązkami a życiem prywatnym. Joanna przekonała się, że jest to możliwe, jeśli codzienna praca jest dobrze zorganizowana.
Dziś podróżuje, uczy się języków, czyta książki i realizuje swoje pasje, nie rezygnując przy tym z prowadzenia biura rachunkowego. Jak sama mówi, praca przestała być miejscem, do którego trzeba codziennie dojeżdżać. Stała się czymś, co można wykonywać z dowolnego miejsca, wtedy kiedy jest taka potrzeba.
„Dziś pracuję jak chcę, kiedy chcę i skąd chcę – z mojego mobilnego biura na kółkach. I wiem, że nieważne, gdzie jesteś. Ważne, że pracujesz po swojemu, na swoich warunkach.”
Dla Joanny sukces nie oznacza wyłącznie większej liczby klientów czy rozbudowy zespołu. To przede wszystkim możliwość decydowania o własnym czasie i sposobie pracy.
Są dni, kiedy pracuje intensywnie od rana do wieczora, ale są też takie, kiedy wystarczy kilka godzin. Nie zamyka swojej pracy w sztywnych ramach, bo wie, że księgowość wymaga elastyczności. Dzięki temu może łączyć obowiązki zawodowe z podróżami i rozwijaniem własnych zainteresowań, nie mając poczucia, że jedno odbywa się kosztem drugiego.
„Łączę pracę, pasje i relacje. A najlepsze? To ja decyduję o tempie mojego życia. Bo dla mnie prawdziwy sukces w pracy to możliwość pracy na własnych warunkach.”
Historia Joanny Malickiej pokazuje, że czasem największa zmiana nie polega na wymianie narzędzia, ale na spojrzeniu na swoją pracę z zupełnie innej perspektywy. Kiedy technologia zaczyna wspierać codzienne obowiązki, pojawia się przestrzeń na rozwój, pasje i spokojniejsze prowadzenie biznesu.
Obejrzyj materiał wideo, w którym Joanna opowiada o swojej drodze do zmiany, pracy z mobilnego biura i o tym, dlaczego dziś nie wyobraża sobie prowadzenia firmy w inny sposób.